Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Przez ciążę zrobiłam się drażliwa. Ale czy tylko ja?

Aneta Kuroń

26.02.2016 r .

Kryzys końcówki ciąży. Płacz, ból, żal, znowu ból i tak pół dnia i całą noc.

Następnego dnia:

Ja: Wiesz miś, następnym razem musisz zrobić wszystko, żeby mnie uspokoić...
Jasiek: (absolutnie spokojny) Nie miałem jak...
Ja: ??... ale MUSISZ się postarać!
Jasiek: Nie mamy w domu chusteczki i chloroformu... więc NIE BYŁO JAK!

Tak to wygląda u nas w domu. Jasiek (mój mąż) narażony jest na wszelkie moje marudzenie i narzekanie. Końcówka ciąży nie jest łatwa, ale nie mam zamiaru tu marudzić, choć tekst na temat tego, jak wytrzymać ostatnie miesiące – już dla Was napisałam. Dla przyszłych mam i dla przyszłych ojców również. Tym razem jednak nie o tym. Również nie o złych zachowaniach ciężarnych. Tym razem spisałam kilka swoich myśli odnośnie tego, z czym wielokrotnie styka się kobieta w ciąży – czyli malutki postulat do dalszych i bliższych znajomych o trzymanie pewnych standardów, bo jak nie wiesz jak się zachować – to zachowuj się przyzwoicie!

Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem „oj, przez ciążę się zrobiłaś drażliwa”. Możliwe. Choć sama patrzę na to raczej pod kątem dbania o siebie, Juniora i Jasia. Przestałam mieć ochotę na słuchanie nieodpowiednich komentarzy i porad – bez względu na to, kto je w moim kierunku stosował. Uznałam bowiem, że szacunek do drugiej osoby działa w dwie strony, a najczęściej mnie (zapewne nieświadomie) drażniło coś, co generowała osoba, do której spokojnie mogłabym odpowiedzieć w podobnym tonie.

- Wiesz, że Ci się cera zepsuje w ciąży?
- Musisz uważać, bo na pewno utyjesz!
- Wiesz, często dzieci rodzą się chore, wybierz odpowiednio lekarza prowadzącego, żeby nie zrobił krzywdy dziecku przy porodzie…

Itd.

A gdyby tak odwrócić sytuację i gdybym tak za każdym razem odpowiedziała:

- Moja cera w porównaniu z Twoją nadwagą to pikuś!
- Brzuch ciążowy to nie tycie! A jeżeli sama utyłaś, to nie oceniaj mnie swoją miarą.
- A niech Cię szlag i Twoich bliskich również.

Ale nie odpowiedziałam. Uznałam, że lepiej po prostu przeczekać i zająć się sobą. Uznałam, że skoro kogoś stać na tak dziwne komentarze, to powinien sam się w swoim sosie kisić.

Możliwe, że kobieta w ciąży jest bardziej drażliwa. Możliwe też, że miewa częstsze humory. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że odnoszą się do niej te same normy, co do innych ludzi, a wszelkie jej reakcje na niestosowność nie powinny być usprawiedliwiane hormonami, czy rosnącym brzuchem. Reaguje tak, jak została potraktowana.

Ostatnimi czasy nie wytrzymałam, stojąc w kolejce do kasy dla kobiet w ciąży i osób niepełnosprawnych. Pani kasjerka poprosiła, abym przeszła na początek, przed innych, co bardzo oburzyło pewnego młodego pana, który raczył zapytać (mnie, w 9 miesiącu ciąży): A pani to jest niepełnosprawna? Z niemałą satysfakcją odpowiedziałam, że po prostu wątroba mi spuchła, ale rozumiem po jego pytaniu dlaczego stoi w tej kolejce i puszczę go przodem.  Wiem, powinnam była spuścić głowę i udawać, że nic nie usłyszałam… ale uznałam, że ten człowiek na to nie zasługuje. Nie zasługuje na mój spokój, a jego komentarze absolutnie nie powinny mieć miejsca.

Podobnie dzieje się w przypadku imion, kolorów ubrań czy mebli do pokoju dla dziecka. „Dobre rady”, które absolutnie niczego nie wnoszą do relacji, a najczęściej wypowiadane są przez osoby, które o nie proszone nie były.

Moi mili, skoro potraficie być sympatyczni na co dzień do innych, potraficie ugryźć się w język witając się z koleżanką i np. nie pytać „ile przytyła?!” to dlaczego robicie to w stosunku do kobiety ciężarnej? Czy Wasze rozmowy z dalszymi lub bliższymi osobami opierają się na wypatrywaniu, czy mają zaskórniaki na twarzy i zastanawianiu się jakie choroby mogą ich toczyć? To dlaczego pytacie o cerę kobiety ciężarnej? Czy zadajecie pytania o to, kiedy ktoś odbył ostatni stosunek seksualny? Nie? To dlaczego wypytujecie o intymne życie,  kobiety spodziewającej się dziecka, np. czy bolą ją piersi? Czy oddaje częściej mocz? Czy boli ją macica?

Wystarczy minimum ogłady, a nie będzie potrzeby usprawiedliwiania zachowań kobiety w ciąży hormonami czy brzuchem. Uwierzcie mi na słowo.


Aneta Kuroń–prowadzi bloga kuroniowa.com, na którym dzieli się swoimi odkryciami, jako młoda mama. Jest  żoną  kucharza  -  Jana  Kuronia  i od 6 lat wraz z nim prowadzi "Kuchnię  Kuronia". Niedawno rozpoczęła swoją najważniejszą przygodę życia:  została mamą Ignacego. Dieta kobiety w ciąży to jeden z jej koników.

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Alfabet skrótów z USG ciąży

Co znaczą poszczególne skróty USG?

czytaj więcej >>

9 faktów i mitów na temat ciąży

Przedstawiamy dziewięć najczęściej pojawiających się twierdzeń, z którymi musi się zmierzyć przyszła mama.

czytaj więcej >>

Cudowny okres ciąży, czy aby na pewno?

Czy po zajściu w ciążę coś się zmienia? Prawda jest taka, że zmienia się wszystko i nic.

czytaj więcej >>