Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Poronienie - jak temu podołać psychicznie?

Agnieszka Mirecka

15.07.2016

Jak sobie poradzić z poronieniem? Ja uzbroiłam się w pancerz!  Mimo, że był to wczesny piąty tydzień, to bez znaczenia. Matka, która traci dziecko, traci go bez względu na tydzień ciąży. Oczywiście, mogę sobie jedynie wyobrazić, że strata dziecka w późniejszych tygodniach ciąży jest jeszcze cięższa i trudniejsza.

Po „wszystkim”, wraz z przekroczeniem progu szpitala, wyparłam z siebie wszystkie myśli o ciąży i poronieniu. Nie chciałam o tym rozmawiać. Później napisałam sms do wszystkich, którzy wiedzieli o ciąży. Nie wytrzymałabym chyba pytań „jak się czujesz, jak dzidziuś?” po tym co się wydarzyło. Musiałam odreagować. Odciąć się od codzienności, rutyny i myślenia o stracie. Następnego dnia wyjechaliśmy na drugi koniec Polski.

Reset pomaga?

Na tamtą krótką chwilę tak. Mimo, że pół dnia miałam nudności. Tłumiłam w sobie złość i rozpacz. Chciałam wykrzyczeć całemu światu, jak cierpię. Zadawałam sobie setki razy pytanie "dlaczego, to przytrafiło się nam?”. Przecież tak bardzo pragniemy mieć dziecko. Jaki ten świat jest niesprawiedliwy. Miałam żal o to do wszystkich. Płakałam na sam widok mam z wózkami lub kobiet w ciąży.

Wyrzuty sumienia


Pamiętam, jak w drodze do szpitala wyszukiwałam w telefonie informacji, czy krwawienie w 5 tygodniu to poronienie, czy coś innego, czy taki objaw zwiastuje tylko jedno, czy po krwotoku ciążę da się uratować. Wmawiałam sobie, że będzie dobrze. Wyrok był jednoznaczny. Nie dał nam nadziei na dziecko. Poroniłam. Pierwsze pytanie, jakie pojawiło się w mojej głowie "co zrobiłam źle?". Jeszcze nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, pewnie już nigdy nie znajdę na nie odpowiedzi. Wyrzuty sumienia miałam wielkie. Obwiniałam siebie o poronienie. Przecież to ja nosiłam pod sercem tą małą istotkę, to ja byłam za nią odpowiedzialna, to była moja wina.

Teraz w rozmowach z innymi przyznaję się do poronienia. Kiedyś nie przychodziło mi to nawet przez myśl. Na tyle oddaliłam od siebie tą myśl, że nie istniała w mojej głowie. Czasami w rozmowach pada pytanie "Dlaczego poroniłaś?". Uginają mi się wtedy nogi. Jak można zapytać kobietę o coś takiego? Na 99 proc. poronień - nie ma odpowiedzi. Stało się. Po prostu. Pytania tego typu automatycznie powodują doszukiwanie się przyczyny. Nie tędy droga.

Co mogę powiedzieć z perspektywy kobiety, która poroniła? Nie pytajcie o nic. Minie czas, emocje opadną, złe myśli pójdą w siną dal. Będzie czas na rozmowy. Nigdy nie pytajcie "dlaczego?".

Zacząć od nowa…

Po kilku miesiącach od poronienia ponownie zaczęliśmy się starać o dziecko. Strach przeszywał mnie na wylot. Wiedziałam, że to nie służy dobrze ani mi, ani staraniom. Znalazłam sobie nowe hobby, postanowiliśmy spełniać nasze małe marzenia, wyjeżdżać na weekendy, odpoczywać i cieszyć się sobą. Pomogło! :) Mamy trójkę cudownych dzieci! Ale… na zawsze będziemy pamiętać o małym aniołku! O tym nie da się zapomnieć.


Agnieszka Mirecka – szczęśliwa mama trojaczków, która przezwyciężyła walkę z niepłodnością, autorka bloga trojaczki.com.pl

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Alfabet skrótów z USG ciąży

Co znaczą poszczególne skróty USG?

czytaj więcej >>

9 faktów i mitów na temat ciąży

Przedstawiamy dziewięć najczęściej pojawiających się twierdzeń, z którymi musi się zmierzyć przyszła mama.

czytaj więcej >>

Cudowny okres ciąży, czy aby na pewno?

Czy po zajściu w ciążę coś się zmienia? Prawda jest taka, że zmienia się wszystko i nic.

czytaj więcej >>