Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Wiem, że jeszcze jest nadzieja… Prawda?

Agnieszka Adamek

Kartka z pamiętnika
nr 8

Nie sypiam za wiele. Prawie wcale. Bo co to jest 3-4 godziny snu na dobę i to jeszcze na raty? Tyle co nic. Oczy szczypią z niewyspania, głowa boli, kręgosłup od noszenia dziecka też już daje o sobie znać. Utrzymanie ciążących powiek wymaga siły strongmana, a powstrzymanie łez bezsilności to kolejny nadludzki wyczyn. Jest cholernie ciężko. Wtedy łatwo zapomnieć, że ten płaczący przy piersi noworodek to nasz drugi mały cud. Nasze spełnione marzenie. Przez ogromne zmęczenie prawie umknęło mi, że wygrałam. Że mam wszystko. Na szczęście wspomnienia sprzed kilku lat otwierają mi oczy, dają siłę i motywującego energetycznego kopa. Bo wtedy nie miałam Nic, przez wielkie N.

ŁZY / luty 2013

Łzy pod powiekami pieką. Piekły już od kilku dni. Z bezradności i złości. Bo ktoś nie ma honoru, odwagi, kultury. Bo ktoś uszkodził mój zaparkowany pod pracą samochód. Bo szkoda jest, a winnego brak. Ale to tylko auto, więc łzy powstrzymałam.

Jednak gdy dziś w pracy zobaczyłam krew, łzy pociekły momentalnie. Wielkie, gorące i ciche. Już nie piekły pod powiekami, ale nie przyniosły też spodziewanej ulgi. Żałuję, że nie umiałam tego opanować. Gdy z wszystkimi objawami miesiączki: bólem brzucha, mdłościami i migreną przekroczyłam próg domu, przez moje ciało przetoczyła się fala niekontrolowanego histerycznego szlochu. Możecie puścić trzymane kciuki i powiedzieć amen – nie udało się.

ETAPY / luty 2013

W ponad dwu letnim staraniu się o dziecko zauważyłam, że przechodzę wiele etapów związanych z tą sytuacja. Na początku była silna determinacja, chęci i wiele sił do walki. Wtedy pojawiający się okres nie sprawiał bólu psychicznego i rozczarowania nie były aż tak mocno odczuwalne i opłakiwane. Nadzieja nie gasła a chęci do walki odradzały się momentalnie.

Był też moment zaprzeczania, że to wszystko się w ogóle dzieje. Nie wierzyłam, że to spotkało akurat nas. Nie mogłam pogodzić się z tym, że znów się nie udało. Nie potrafiłam się na niczym skupić. Nic mi nie wychodziło. Ciągle o tym myślałam.

Przyszedł też czas na złość. Złość na siebie, na innych, na los. Poczucie krzywdy i głębokiej niesprawiedliwości nie opuszczało mnie ani na moment. Chodziłam wściekła jak osa. Wszystko mnie denerwowało i doprowadzało do szaleństwa. Każdą porażkę i kłopoty zrzucałam na barki niepłodności.

Najgorszym etapem jest jednak smutek, wtedy dni okraszone są łzami. W te dni nic mi się nie chce, nic mnie nie cieszy a nadziei na horyzoncie nie widać. Wtedy myślę, że brak dziecka to koniec świata i nigdy nie będę naprawdę szczęśliwa. Smutek zżera moją radość życia, zabija wiarę i odbiera jakiekolwiek chęci działania.

Jeszcze wiele czasu musi minąć do momentu gdy powiem sobie: ok trudno, próbowaliśmy. Jeszcze daleko do akceptacji i pogodzenia się z faktem, że być może nie będziemy mieć biologicznych dzieci, bo póki co walczymy. Pogodzę się z tym, gdy będę wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Jeszcze nie złożyłam broni, nie powiedziałam ostatniego słowa.

I choć czasem etapy smutku, nadziei, złości i walki codziennie się przeplatają i zaskakują mnie samą, to finalnie wiem, że jeszcze jest nadzieja, jeszcze jest szansa. Prawda?

ZNÓW ZAWIODŁAM / luty 2013

Jest po północy. Przed chwilą wróciliśmy z Poznania od lekarza. Maż śpi, a ja siedzę z herbatą i próbuje zebrać myśli. Jestem wściekła i załamana jednocześnie. Wizyta potwierdziła moje obawy i przeczucia.

Od około 3 dni boli mnie jajnik. Ból nie jest jakiś wybitnie okropny ale jednostajny i uciążliwy. Tak bardzo znajomy. Umiałam go powiązać tylko z jednym- torbielą. Moje przeczucie było słuszne. Podczas badania dr wyczuł znaczne powiększenie prawego jajnika, a usg już pokazało dokładnie 5 cm torbiel. W tym cyklu nie było IUI, więc nie dostałam zastrzyku na pękniecie pęcherzyka. Dawniej w moich naturalnych cyklach pęcherzyk się zapadał, a teraz znacznie przerósł.

Cokolwiek to znaczy, wniosek jest jeden: obojętnie czy pęcherzyk mi się zapada czy przerasta w torbiel - nie uwalnia się komórka jajowa. Bez leków kontrolujących moją owulację, nie mam więc szans na ciąże. Kolejny cykl spisany na straty. Jestem wściekła, smutna i zawiedziona. Ale co ja mogę zrobić? Prawidłową owulację mam tylko przy zastrzykach na pękniecie pęcherzyka. Inaczej czeka mnie zapadanie lub torbiel. Osobiście wolę zapadanie, przynajmniej to nie boli.

Doktor na dzisiejszej wizycie zrobił cytologię, zapisał leki na wchłonięcie torbieli i analizował wszystko co do tej pory robiliśmy. Sprawdzał, czytał, porównywał i pytał. Stanęło na skierowaniu do szpitala na zabieg histeroskopii, w następnym cyklu czyli w marcu. A na lipiec jestem zapisana na laparoskopię.

Szczerze mówiąc mam wrażenie, że stoimy w miejscu. Nawet nie mam czym płakać. Pierwszy raz, od ponad 2 lat czuję się w tym wszystkim zupełnie sama. Całą drogę powrotną nie rozmawialiśmy. Pierwszy raz nie usłyszałam: nie martw się kochanie, nie smuć się, jakoś będzie, zobaczysz, że kiedyś nam się uda. Zastanawiam się czy mąż już się przyzwyczaił, że wracamy z Poznania w złych humorach? Czy już mu się skończył zapas cierpliwości, humoru, czułości i empatii? Czy może już przywykł do widoku smutnej żony?

Może jest mu łatwiej utrzymać dobry nastrój, znosić to wszystko i w rytm muzyki pukać ręką w kierownicę. Wie, że to nie jego wina. Nie on nawalił. Nie jego organizm znów wszystko zepsuł. Nie wraca do domu w dziwnym stanie zawieszenia miedzy bezradnością a furią. Może dlatego, że reakcją naszego doktora na jego wyniki jest pełen zachwytu uśmiech, a nie smutne i zawiedzione kręcenie głową jak nad moimi.


Agnieszka Adamek – przeszczęśliwa mama, autorka bloga www.makeonewish.pl - pamiętnika pomagającego pokonać jej niepłodność. 

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>