Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Syndrom BABY BLUES

Agnieszka Adamek

Kartka z pamiętnika nr 13

Będąc w upragnionej ciąży, starasz się wszystko zaplanować i przygotować się na pojawienie dziecka najlepiej jak to możliwe. Wybierasz dobrego specjalistę, dbasz o siebie, robisz badania, łykasz suplementy diety, starannie kompletujesz wyprawkę, chodzisz na szkołę rodzenia, czytasz wiele poradników i książek. Robisz wszystko co w Twojej mocy by stanąć na wysokości zadania, by po narodzinach dziecka nic Cię nie zaskoczyło. Jednak jak się okazuje, czasami można się bardzo starać, a i tak coś pokrzyżuje nam plany. Niestety nie na wszystko ma się wpływ, o czym przekonałam się osobiście po narodzinach naszej córeczki.

 

BABY BLUES/ luty 2014

„Chyba każdy słyszał o depresji poporodowej. Ja tak. Współczuję mamom, które to spotyka. Natomiast nie spotkałam się dotąd z syndromem BABY BLUES. Teraz już go znam. Nigdy bym nie podejrzewała, że mnie to dotknie.

Po 3 latach walki mam wymarzoną córeczkę. Jest zdrowa i śliczna. Poród choć oczywiście bolesny, nie był jakąś wielką traumą. W domu naprawdę mogę polegać na ogromnym wsparciu i pomocy męża. I moich rodziców również. Mam mnóstwo przyjaciółek, które już są mamami i wiem, że zawsze mogę liczyć na ich rady. Skąd więc w moim żołądku kula stresu, w gardle klucha nerwów, a pod powiekami pełno łez?

Zaczęłam o tym rozmawiać z mamą, siostrą, przyjaciółkami i moją położną „Kochana to normalne, to hormony. Też tak miałam. Minie ci”. I zastanawiam się dlaczego ja o tym nie wiedziałam, jeśli to takie normalne i często spotykane?

Zaczęłam czytać o odczuwanym stresie po porodzie i płaczu bez powodu. Wyskoczyło hasło baby blues. I choć nie jestem książkowym przykładem, to wiele z tego co wyczytałam się zgadza. Zaczęło się w szpitalu. Płakałam, że Maja przez żółtaczkę musi spać sama, nago pod lampą, podczas gdy koleżanki tuliły swoje dzieciątka w łóżkach. Płakałam, gdy widziałam sine od pobierania krwi rączki Majusi. I z tęsknoty za mężem i domem. I ze zmęczenia. I przez problemy z laktacją.

Jednak nie czuję, że jestem złą mamą lub źle się nią zajmuję. Opiekowanie się Mają od początku nie sprawiało mi problemów, przewijałam ją sama już 2 godziny po porodzie. Ubieranie i kąpiele też nam dobrze wychodzą. Kocham ją nad życie, a i ona dobrze reaguje na mój głos i bliskość. Lubimy być razem.

Mimo to stres i płacz przewijają w mojej codzienności, co mnie bardzo męczy i szczerze mówiąc mocno zawstydza. Przecież pokonałam niepłodność. Mam Majusię. Tyle czasu na nią czekałam, a teraz górę biorą głupie hormony. Nie mogę też spać, nawet gdy Maja śpi. Zrywam się na każdy dźwięk. Sprawdzam czy oddycha. Czuwam nad łóżeczkiem i ciągle czuję niepokój. Nie mogę się zrelaksować, wyciszyć. Czuję się tak zestresowana jakbym za chwilę miała jakiś egzamin. Mimo że otwarcie o tym mówię i mam wsparcie bliskich, nic nie przynosi mi ulgi. To wszystko dzieje się absolutnie poza moja kontrolą.

Położna wytłumaczyła mi, że przede wszystkim są to hormony. Ale w moim przypadku dochodzi też długie oczekiwanie na dziecko, które sprawiło, że czuję ogromną presję. Dodatkowo odreagowuję bardzo stresującą końcówkę ciąży. Pobyty w szpitalach, strach o zdrowie Mai, tęsknotę za mężem i domem.

Ale mnie to nie obchodzi. Nie czuję się usprawiedliwiona. Czuję złość. Głównie na siebie. Że nie panuję nas swoimi emocjami, nie umiem powstrzymać tych głupich łez i pozbyć się dziwnego, bezpodstawnego lęku. Mam wyrzuty sumienia, że zamiast skakać pod sufit z radości, że spełniło się moje największe marzenie, pierwsze dni z Mają psuje mi Baby Blues, a ja nic nie mogę zrobić. Bezradność i brak wpływu na to co dzieje się z moim organizmem jest smutna i frustrująca. Nie tak wyobrażałam sobie pierwsze dni bycia mamą”.

Na szczęście baby blues tak jak przyszedł, tak poszedł. Po 2 tygodniach od porodu, po stresie i płaczu nie było śladu, a ja znów panowałam nad swoimi emocjami i mogłam w pełni cieszyć się z macierzyństwa. Po narodzinach drugiej córeczki, choć byłam bogatsza w wiedzę i doświadczenie, Baby Blues mnie nie ominął. Choć przyszedł w delikatniejszej wersji, znów nie oszczędził mi łez i znanego uczucia niepokoju.

Po co to wszystko piszę? Byś Ty przyszła mamo wiedziała, że masz prawo do tych emocji. Są normalne i wcale nie oznaczają, że nie kochasz swojego dziecka, lub jesteś złą mamą. To hormony, zmęczenie i stres. Daj sobie czas na regenerację i oswojenie nowej rzeczywistości. Mów najbliższym o tym co czujesz, płacz jeśli potrzebujesz i przede wszystkim pozwól sobie pomóc. Baby blues dotyka wiele mam i to nic groźnego, jednak jeśli nie otrzymasz wsparcia i pomocy, może się przerodzić w depresję poporodową. Dlatego tak ważne jest byś w tym czasie, w pierwszych dniach po porodzie nie była sama.

 

Agnieszka Adamek – przeszczęśliwa mama, autorka bloga www.makeonewish.pl - pamiętnika pomagającego pokonać jej niepłodność. Obecnie w drugiej ciąży. 
Inne kartki z pamiętnika Agnieszki Adamek, znajdziesz tutaj.

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>