Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Podróżowanie z dzieckiem

Anna Czechowicz-Tatała

16.12.2016 r.

Niektórzy sądzą, że kiedy pojawia się dziecko trzeba skończyć z podbijaniem świata. Na parę najbliższych lat najlepiej znaleźć sobie bezpieczny, cichy kąt w mieszkaniu, zaszyć się tam, obrosnąć mchem i spokojnie przeczekać ten czas kiedy nasze dziecko jest zbyt jakieś tam, żeby zabrać je gdziekolwiek. Dlaczego?

Na początku dziecko jest oczywiście za małe – nie umie się nawet samo poruszać. Potem jest zbyt ruchliwe, następnie idzie do przedszkola i ciągle jest chore, w wieku szkolnym jest po prostu za bardzo wkurzające żeby je gdziekolwiek zabrać. Wiek dojrzewania – lepiej nie wspominać, przed maturą też przecież nigdzie nie wyjedziemy. Czyli 20 lat z głowy. Oczywiście jeśli mamy tylko jedno dziecko…

Zawsze można znaleźć sobie odpowiednią wymówkę. Nie chcemy podróżować? To nie! Tylko nie zwalajmy tego na potomstwo.

Okres niemowlęcy

O ile tylko nasze dzieci nie wymagają specjalnego traktowania okres niemowlęcy jest wspaniałym czasem na wyjazdy. Jasne, że kwestia organizacji podróży z maluchem staje się bardziej niż zwykle skomplikowana, ale nie jest to problem nie do rozwiązania. Malutkie dzieci niewiele się ruszają, dlatego podróż w samochodowym foteliku nie jest dla nich bardzo niewygodna. Samolot też jest dobrym rozwiązaniem, tym bardziej, że opłaty za niemowlaki są wiele niższe niż za dorosłego (chyba, że chce się dla nich zarezerwować osobny fotel).

W pierwszą długą podróż zabraliśmy naszego syna do Austrii na narty, kiedy miał zaledwie 3 miesiące. Jechaliśmy samochodem przez około 11 godzin (wliczając wszystkie przerwy). Mniej więcej co 3 godziny robiliśmy przystanek, żeby nasze dziecko mogło się rozprostować, żebyśmy mogli je nakarmić i przewinąć oraz trochę sobie pospacerować. Najważniejsze, żeby wszystko dobrze zaplanować, ustalić kiedy trzeba będzie robić przerwy, ile mniej więcej będzie trwać podróż i zabrać ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze akcesoria, żeby uniknąć przykrych niespodzianek typu brak smoczka, ulubionej zabawki, albo mokrych chusteczek. Zawsze, obojętnie jak duże jest nasze dziecko warto zabrać jakąś zupełnie nową zabawkę, którą dziecko zajmie się na dłużej. Mój awaryjny zestaw składał się z nowego kotka (prezent od koleżanki :*), smoczka i zatyczek do uszu dla współpasażerów (zabraliśmy jeszcze naszego wujka :*). Zatyczek w końcu nie użyliśmy, ale przezorny zawsze ubezpieczony…

Kolejną podróż odbyliśmy już latem. Wybraliśmy się samolotem na barki do Francji. Półroczne dziecko? Na tydzień na łódź? Tak blisko wody? Tak! Dzidziuś miał nawet swoją prywatną kajutę w której sypiał. Wracając do podróży – samolot jest najszybszy i najwygodniejszy. Bilet dla naszego synka kosztował wtedy 95 zł w jedną stronę, jednak nie przysługiwał mu osobny fotel. Co prawda okazało się, że w obie strony miejsce obok nas było wolne, także mogliśmy go tam umiejscowić, żeby swobodnie sobie… poleżał. Wydaje mi się, że najważniejszą rzeczą, którą trzeba zabrać do samolotu jest smoczek, lizak, lub coś innego co pozwoli dziecku wyrównać ciśnienie w uszach podczas startu i lądowania. Poza podstawowym wyposażeniem właściwie nic nie jest potrzebne, bo lot w obrębie Europy trwa tak krótko, że nie zdążymy się nawet porządnie rozsiąść (chociaż porządne rozsiąście w “tanich liniach” i tak graniczy z cudem).

Podróż z małym dzieckiem

Tutaj sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo małe dziecko rzeczywiście więcej się rusza. Wyjazd nie jest jednak niemożliwy. Tak samo jak w przypadku niemowlaka, podróż z dwulatkiem wymaga porządnej organizacji. W tym roku wybraliśmy się na narty do Włoch. Trzynastogodzinna samochodowa wyprawa stanowiła pewne wyzwanie logistyczne, ponieważ trzeba było wziąć pod uwagę więcej zmiennych: przerwy na trasie, jedzenie, siku i kupę, zabawki, rozplanowanie rzeczy w samochodzie, przekąski, wszelkiego rodzaju zajmowacze uwagi itp. A jednak – wyjazd okazał się sukcesem! Michał wiadomo – czasami marudził, ale ja mam 26 lat i nadal marudzę więc nie było to nic nadzwyczajnego.

Wyjechaliśmy o godzinie 6:00 rano, przenieśliśmy Misia w piżamie prosto do samochodu i owinęliśmy ciepłym kocykiem licząc na to, że będzie jeszcze spał. Trochę się przeliczyliśmy, bo zdrzemnął się tylko na chwilkę między 8 a 8:30. Zabraliśmy mnóstwo jego ulubionych zabawek oraz przygotowane przeze mnie przekąski i owoce. Nasz syn dużą część czasu spędził na przegryzaniu przegryzek. Spodziewałam się tego więc chciałam, żeby były one w miarę zdrowe. Zabrałam dla niego także wodę i herbatę z miodem do picia. Strzałem w dziesiątkę była także magnetyczna tablica do rysowania.

Służyła ona nie tylko tworzeniu obrazków, ale także jako podstawka pod samochody i inne zabawki. Na wszelki wypadek zabraliśmy też tableta, na którym zainstalowaliśmy kilka gier dla małych dzieci oraz bajki. Kupiliśmy nawet specjalny uchwyt, który przyczepia się do zagłówka fotela kierowcy, albo pasażera. Najśmieszniejszą zabawą podczas podróży było jednak rozwalanie go nogą. Michał zainteresował się grami dopiero podczas ostatniej godziny podróży. Zrobiliśmy tylko jeden przystanek – zatrzymaliśmy się na obiad. Co zatem przez całą podróż robiło nasze dziecko? Głównie jadło, spało może łącznie jakieś 2 godziny, śpiewało piosenki, bawiło się tablicą i autami, siedziało w ciszy, łupało nogą w mój zagłówek i oglądało książeczki. Aha, no i przez parę chwil ssało smoczka.

Kiedy wreszcie dojechaliśmy na miejsce nasz synek był tak podekscytowany, że nie było mowy o położeniu go spać. Zdążyliśmy się zatem spokojnie rozpakować i dopiero wtedy ścięło go z nóg. Wakacje były wspaniałe, Michał pierwszy raz spróbował jazdy na nartach, sankach, przejechał się gondolą i objadł pieczonymi kasztanami. Polecam wszystkim. Podróży naprawdę nie trzeba się bać. A czy Wy podróżujecie ze swoimi maluchami? 

 

Anna Czechowicz-Tatała - nieidealna mama swojego synka Michała. Z wykształcenia kognitywistka i protetyk słuchu, hobbystycznie rozkręca bloga askmum.pl

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>