Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Niepłodność: ja, 0:2

Agnieszka Adamek

Kartka z pamiętnika
nr 1

Mam na imię Agnieszka. Kilka lat temu byłam Tobą. Kobietą, która z drżącymi dłońmi i łzami w oczach wpisała w google słowo, które na tamtą chwilę brzmiało jak wyrok: NIEPŁODNOŚĆ. Byłam Tobą. Kobietą, która spędzała wolny czas na przeczesywaniu Internetu by znaleźć informacje o niepłodności. Kobietą, która szukała pomocy i sposobów na to, by wygrać tą nierówną walkę. Z głową pękającą od najróżniejszych myśli i sercem przepełnionym skrajnymi emocjami, tak jak Ty teraz, zastanawiałam się dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego jeszcze nie jestem w ciąży?

Gdy portal zapłodnieni.pl zaproponował mi możliwość współpracy, nie zastanawiałam się ani chwili. Chciałam tu być. Razem z Tobą i dla Ciebie. Nie, nie jestem lekarzem, położną, ani psychologiem. Nie jestem nawet dziennikarką. Nie będę Ci opowiadać o przyczynach niepłodności i sposobach jej leczenia. I co najważniejsze, nie będę się bawić w specjalistę i znawcę tematu i nie mam zamiaru Ci nic radzić. Dlaczego więc obie tu jesteśmy, a Ty czytasz moje słowa? Ponieważ wiem, przez co przechodzisz. Co czujesz. Co myślisz. Wiem i doskonale rozumiem, bo też to przeżyłam. Jestem tu po to, by opowiedzieć Ci swoją historię.

Walczyłam o to, by zostać mamą

Jeśli tylko zechcesz zabiorę Cię w podróż w czasie. Nie, nie wehikułem czasu. Zabiorę Cię w podróż bardzo intymną, emocjonalną i prywatną. W podróż po kartkach pewnego pamiętnika, który był moją terapią. Moim sposobem by przetrwać tej najgorszy czas w życiu kobiety. Czas, w którym walczyłam o coś co powinno być naturalne i oczywiste jak oddychanie. Walczyłam o spełnienie swojego marzenia. Walczyłam z własnym ciałem i psychiką. Walczyłam o cud. O własne małe szczęście. Walczyłam o to, by móc zostać mamą.

Byłam 19 letnią studentką mieszkającą w nowym mieście, gdy poznałam swojego męża. Jest ode mnie o 9 lat starszy. Urzekł mnie swoim sympatycznym spokojnym usposobieniem, kulturą osobistą i na wskroś niebieskimi oczami, z których mu tak dobrze patrzyło. Jednak nie zaiskrzyło od początku. Nie było strzały Amora i miłości od pierwszego wejrzenia. Poznawaliśmy się, a zauroczenie przyszło po chwili. Miłość okazała się wspaniałym dopełnieniem przyjaźni. Układało się nam i byliśmy szczęśliwi. Nasz związek przechodził standardowe etapy. Po dwóch i pół roku bycia razem na moim palcu serdecznym pojawił się pierścionek zaręczynowy, potem było pierwsze wspólne gniazdko. Skończyłam ukochane studia pedagogiczne. Znalazłam wymarzoną pracę w przedszkolu. A pewnego słonecznego sierpniowego dnia powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAK. Wszystko szło jak z płatka do momentu, gdy jako świeżo upieczone małżeństwo postanowiliśmy zostać rodzicami.

Początki były super. Łykałam kwas foliowy, zrobiłam cytologię, zbadałam krew, wyleczyłam zęby i działaliśmy. Nie muszę chyba nikomu mówić, że staranie się o dziecko to bardzo przyjemna przygoda małżeńska. Na początku nie było stresu, czekania, nerwów, płaczu, liczenia.  Po upływie pół roku, w którym co miesiąc bezczelnie pojawiała się miesiączka, zapaliła się mała kontrolka mojej podejrzliwości. I choć mówią, że spokojnie rok trzeba próbować, a potem się martwić, ja miałam to w nosie. Słuchałam swojej intuicji i ruszyłam szturmem do gabinetu mojej pani ginekolog.

List do Świętego Mikołaja

Miałam to szczęście, że trafiłam na lekarkę, która potraktowała moje obawy poważnie. Nie mówiła: jest pani młoda, ma pani czas, proszę próbować dalej i przyjść za pół roku. Zaczęłyśmy od podstawowych badań. USG, cytologia, hormony. Wszystko było OK. Przyszedł czas na comiesięczną obserwację cyklu, tak zwany monitoring owulacji, i okazało się, że tam był pies pogrzebany. Jak zajść w ciążę, gdy w połowie cyklu mój pęcherzyk zamiast pęknąć i uwolnić komórkę jajową, zapada się? Wykupiłam zapisane leki. Lista skutków ubocznych hormonów, które łykałam była dłuższa niż list do Świętego Mikołaja, ale trudno. Czego się nie zrobi by zajść w upragnioną ciążę? Okazało się, że leki odnosiły odwrotny skutek. Pęcherzyki przerastały w wielkie bolesne torbiele. A owulacji jak nie było, tak nie było.

Po kolejnym pół roku szukania odpowiedniego leku, dawki, obserwacji owulacji i negatywnych testów ciążowych, moja pani ginekolog postanowiła oddać nas w ręce specjalistów. Wypisała skierowanie do kliniki leczenia niepłodności z rozpoznaniem, którego nie zapomnę do dziś: STERILITAS PRIMARI (niepłodność pierwotna). Wręczając mi je życzyła nam powodzenia. I to był początek naszej drogi. Krętej, trudnej drogi do szczęścia jakim jest dziecko.

Wtedy nie wiedziałam co nas czeka. Ile badań i zabiegów przejdziemy, ile łez wylejemy, ile kilometrów przejedziemy, ile pieniędzy wydamy. Nie miałam pojęcia, że niepłodność tak namiesza w moim życiu. Tak mnie doświadczy, nauczy pokory, zdepcze poczucie własnej wartości, wymaże z mojego słownika słowo wstyd i intymność. Nie spodziewałam się, że będę wiedzieć czym jest HSG, histeroskopia i IUI. Nie mogłam przewidzieć, że mąż będzie mi robił zastrzyki w brzuch, woził na badania, ocierał łzy bezradności i że staniemy się sobie jeszcze bardziej bliscy. Nie wierzyłam, że podołam temu co zgotował nam los i znajdę w sobie siły by do końca wierzyć i dotrwać.

Wygrałam z zołzą niepłodnością

A jednak. Stał się cud. Jestem mamą. Wyszarpałam tą ciążę z łap niepłodności. Dziś nasz cud ma 20 miesięcy i razem z nami czeka na swoją młodszą siostrzyczkę. Mimo to, wciąż pamiętam tamten czas. Czas strachu, niepewności, smutku i cudem odradzającej się co miesiąc nadziei. Jeśli tylko masz czas i ochotę, w następnym artykule zaproszę Cię w podróż po kartkach z mojego pamiętnika i opowiem Ci historię naszego cudu. Historię, która jest idealnym przykładem, że niepłodność można pokonać. I Tobie też się to uda :)

***
Kartka z pamiętnika nr 2 -> tutaj


Agnieszka Adamek – przeszczęśliwa mama, autorka bloga www.makeonewish.pl - pamiętnika pomagającego pokonać jej niepłodność. Obecnie w drugiej ciąży. 
Inne kartki z pamiętnika Agnieszki Adamek, znajdziesz tutaj.

 



  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>