Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Jestem mamą – sprawdź jak tego dokonałam

Agnieszka Mirecka

Przychodzi taki czas w życiu kobiety, że pragnie zostać matką. Przychodzi taki czas w życiu pary, że za wszystkie skarby świata pragną zostać rodzicami. My świadomą decyzje o dziecku podjęliśmy zaraz po ślubie. Być rodzicami – to było nasze najważniejsze marzenie. Droga była długa i trudna, okraszona morzem łez, rozczarowaniami i chwilami załamania. A teraz? Jestem mamą cudownych, 4 miesięcznych trojaczków!

Chcę dziecko – i co teraz?

Od decyzji o dziecku do momentu przyjścia na świat trojaczków minęły 2 lata. 2 lata – niby nic. Czym są 2 lata w porównaniu z pięcioma, czy dziesięcioma latami starań. Dla mnie każdy kolejny miesiąc bez dwóch kresek na teście był jak cios w serce. W głowie cały czas brzmiało jedno pytanie „Dlaczego inni zachodzą w ciążę od razu, a ja nie?”. Po kilku miesiącach starań zobaczyłam wymarzone dwie kreski na teście, ale nasze szczęście trwało tylko 5 tygodni...  Cierpliwości, musieliśmy nauczyć się cierpliwości. Wielu specjalistów zaleca szczegółowe badania, czy leczenie w klinice niepłodności po roku bezowocnych starań. Tak było i z nami. Rok staraliśmy się o dziecko, potem zdecydowaliśmy się od razu na zmianę lekarza i wybór jednej z najlepszych w naszym regionie kliniki leczenia niepłodności. I wiecie co? Była to najlepsza decyzja w naszym życiu. Daliśmy sobie rok, rok na ponowne zajście w ciąże. Zdecydowaliśmy też, że jeżeli przez 3 lata nie uda nam się zajść w ciąże – adoptujemy.

Leczenie – nadzieja na dziecko

Oboje płodni. Jednoznacznie orzekły wyniki badań. Płodni, a jednak problem z zajściem w ciąże jest. Już na 2 wizycie, profesor zdiagnozował u mnie PSCOS – zespół polinistycznych jajników. Chorobę, o której nie miałam pojęcia przez 27 lat. Do ginekologa chodziłam systematycznie, od 17 roku życia. Żaden z nich nie zdiagnozował problemu, mimo że po analizie objawów diagnoza wydawała się oczywista. Od razu ustaliliśmy leczenie. Dało nam to wielką, ogromną nadzieję. Pierwszy miesiąc – brak efektu. Drugi – tak samo. Trzeci, czwarty – bez zmian. Dałam sobie jeszcze miesiąc. Był listopad. Gdyby nie udało się tym razem, mieliśmy dać sobie kilka miesięcy oddechu. Po nowym roku podejść ponownie do sprawy, zastanowić się nad innymi metodami. Może inseminacja? In-vitro? Dałam nam ostatnią szansę, ostatni miesiąc.

6 testów ciążowych z 2 kreskami!

Na te wymarzone 2 kreski czekałam cierpliwie. Każdy test do tej pory oglądałam dokładnie. Pod światło dzienne, sztuczne – a nuż, widelec ujrzę tam chodź ślad tej drugiej kreski. Tym razem było nieco inaczej. Z perspektywy czasu śmieje się w duszy, że nic nigdy mnie tak nie zszokowało jak 2 kreski na teście. Pozytywny test zrobiłam w sobotę. W poniedziałek trafiłam do podmiejskiego szpitala z ostrym bólem brzucha, był tak silny, że nie mogłam swobodnie złapać oddechu. Jakość świadczeń zdrowotnych pozostawiała wiele do życzenia. Po 3 dniach, kilku kroplówkach i wykonaniu testu ciążowego (z wynikiem negatywnym) w czwartek wypisali mnie do domu. W czwartek miałam też dostać kolejną miesiączkę. Nie dostałam. Zrezygnowana (w końcu szpitalny test dał wynik negatywny w dniu miesiączki) wróciłam do domu. Po 2 dniach, na pytanie przyjaciółki czy mam miesiączkę, odpowiedziałam, że nie. Po pół godzinie była u mnie z testem ciążowym w ręku. Miałam go zrobić rano, bo byłam święcie przekonana, że i tak nie wyjdzie, ślepo wierzyłam szpitalnym wynikom badań. Zrobiłam o 20.00 Minutę po.. byłam MAMĄ ! Mąż w tym dniu pełnił służbę, nie uwierzył w moje nowiny, dopóki nie zobaczył na własne oczy... 6 testów ciążowych z 2 kreskami!

Jestem potrójną mamą!

Mimo że ciąża przebiegała z wieloma komplikacjami – ale o tym przeczytacie w kolejnej publikacji, w 34 tygodniu ciąży 15 czerwca 2015 roku, od godziny 11:45 co minutę przychodziły na świat moje cuda. Spełniły się nasze marzenia, zostałam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Miałam przy sobie trzy cudowne, zdrowe istoty, które odmieniły nasz świat na zawsze. Zostałam Mamą, przed duże eM! Teraz Nikodem, Oliwia i Lena mają 4 miesiące. Są nadzwyczaj wesołymi, żywymi dziećmi. Nadgoniły rówieśników i są naszymi oczkami w głowie!
Posiadanie dziecka było moim marzeniem od dawna. Spełniło się. Potrójnie. Wiem jedno, nie można się poddawać! Nigdy! Zawsze warto dążyć do celu, myśleć pozytywnie, nie poddawać się po małych porażkach! Jestem najlepszym przykładem na to, że marzenia się spełniają.

Jestem MAMĄ, a to najważniejsze!

__________________________________

Agnieszka Mirecka- 27 letnia kobieta, żona wspaniałego męża... mama TROJACZKÓW: Nikodema, Oliwii i Leny :) Zapracowana blogerka z www.ciazaicalareszta.pl Szczęśliwa mama, która przezwyciężyła walkę z niepłodnością.

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>