Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Chcę zajść w ciążę. Czy to tak wiele?

Agnieszka Adamek

Kartka z pamiętnika
nr 2

Gdybyś mnie teraz zobaczyła, w niczym nie przypominam siebie sprzed kilku lat. Nie mam przekrwionych od płaczu oczu i pustego smutnego wzroku. Jestem szczęśliwa a w moim spojrzeniu nie wyczytasz: walczyłam z niepłodnością. Jakiekolwiek słowa wsparcia czy pocieszenia chciałabym Ci teraz przekazać, nie były by wiarygodne.

Nasza 20-miesięczna Maja bawi się klockami na podłodze, a ja obserwując ją z dumą w sercu i uśmiechem na twarzy, trzymam rękę na moim ciążowym brzuchu. Zastanawiam się czy istotka, która we mnie mieszka i urodzi się w styczniu, będzie choć troszkę podobna do swojej starszej o 2 lata siostry.

Zastanawiam się czy też będzie mieć piękne niebieskie oczka i kręcone włoski jak jej tata kiedy był malutki i jak nasza pierwsza pociecha. A może dla odmiany druga córeczka odziedziczy moje brązowe oczy i ciemne proste włosy? Myślę też o tym jak odnajdę się w roli podwójnej mamy. I aż trudno mi samej uwierzyć, że kilka lat temu moje serce usychało ze smutku, a głowę zaprzątały całkiem inne myśli. A jednak tak było. Wtedy świadomość, że kiedyś będę mamą była dla mnie tak samo „realna” jak podróż na księżyc.

Pomyśl życzenie / październik 2011

Pochylam się nad urodzinowym tortem i staram się pilnować by z twarzy nie spadła mi maska jaką zakładam w gorsze dni w obecności innych osób, nawet tych najbliższych. Na masce namalowany jest promienny uśmiech, który kiedyś był naturalny i znajdował się pod nią, na mojej twarzy. Powstrzymując napływające do oczu łzy, przełykam wielką kulę smutku zalegającą w moim gardle i myślę o TYM jednym, jedynym, najważniejszym marzeniu. Niech nam się uda. Proszę. Nie chce nic więcej. Chcę zajść w ciążę. Czy to tak wiele? „Chcę być mamą” - wypowiadam błagalnie w myślach i zdmuchuje dwadzieścia cztery świeczki. Gdzieś podświadomie czuję i wiem, że na spełnienie tego marzenia będę musiała poczekać.

Ciocia dobra rada /  wrzesień 2012

Czy wy też znacie ludzi typu ciocia dobra rada? Ja takich znam i oni zawsze wiedzą wszystko lepiej. Mimo, że nigdy nie byli na twoim miejscu. Oni wiedza jak to jest, gdy czujesz się wybrakowana, bo nie możesz jak normalna kobieta zajść w ciążę. Oni wiedzą jak to jest, czekać tygodniami na spóźniający się okres i marzyć o tym, że jednak nie przyjdzie. Oni wiedzą jak to jest, żyć od miesiąca do miesiąca, od szansy do szansy. Oni wiedzą jak na ciebie patrzy pani w aptece, w której co miesiąc od ponad roku kupujesz kwas foliowy i test ciążowy. Oni wiedzą jak to dziwnie nie wiedzieć, czy możesz rentgenem prześwietlić płuca na badania okresowe w pracy, dać choć małego łyczka piwa w upalny dzień, albo czy wolno ci wziąć silniejszą tabletkę na ból głowy. Oni wiedzą jak jest przykro patrzeć na małe niemowlęce body, śpioszki i kaftaniki i nie móc ich kupić. Oni wiedzą ile pieniędzy, czasu i nerwów poświęca para starająca się o dziecko. Oni wiedzą jak ciężko żyć z myślą, że coś z tobą nie tak, bo nie możesz zajść w ciążę i dać dziecka ukochanemu mężowi.

NIE do cholery! Oni NIE wiedzą, a mimo to mówią. Klepią coś bez wstydu, bez krępacji, bez taktu, bez rozumu, bez pytania i pozwolenia:

A wy kiedy się weźmiecie do roboty? Teraz wasza kolej. To życzymy wam dzidziusia! Czas najwyższy! No dalej, do roboty! Jak mąż nie może to sąsiad pomoże! A wy nie chcecie mieć dzieci czy co? Nie zachwycajcie się naszym tylko róbcie swojego. Napatrz się napatrz, to może sama zajdziesz. Już tyle po ślubie i wciąż nic? Za bardzo naciskasz! Zajmij się czymś innym. Musisz wyluzować. We wakacje wam się uda.  Nie myśl o tym, upij się to wam pójdzie. Skup się na pracy i karierze, to dziecko samo przyjdzie. A może pożyczę Ci swojego męża? Ja to zaszłam za pierwszym razem, ledwo mój spodnie zdjął! I moja „ulubiona”: za bardzo ci zależy.

 A rady te ranią mi serce i doprowadzają do szału. Czasami nie wiem jak je skomentować. Czy puścić mimo uszu, zaśmiać się, zapłakać, a może trzasnąć delikwenta w twarz?

Pozdrawiam wszystkie ciocie dobre rady, które nie wiedzą, że nie wypada zaglądać komuś pod kołdrę i wściubiać nos w nie swoje sprawy. Ciocie dobre rady nie wiedzą co znaczy powstrzymać ciekawość, ugryźć się w język. Nie znają powiedzenia, że milczenie jest złotem. 

***
Kartka z pamiętnika nr 3 -> tutaj


Agnieszka Adamek – przeszczęśliwa mama, autorka bloga www.makeonewish.pl - pamiętnika pomagającego pokonać jej niepłodność. Obecnie w drugiej ciąży. 
Inne kartki z pamiętnika Agnieszki Adamek, znajdziesz tutaj.

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Blaski i cienie macierzyństwa

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

czytaj więcej >>

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>