Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Blaski i cienie macierzyństwa

Anna Czechowicz-Tatała

01.03.2017 r.

Co się zmienia po urodzeniu dziecka?

Przyszło na świat dziecko. Przetrwałyśmy poród, potem pierwszą dobę na oddziale poporodowym, drugą, trzecią, wszystkie badania wyszły w porządku, nauczyłyśmy się nawet przystawiać dziecko do piersi, co prawda na leżąco, bo jesteśmy tak zmęczone, że nie chce nam się siedzieć, ale i tu można mówić o sukcesie. Z niecierpliwością czekamy na transport do domu, na nowe, malutkie ubranka, na pokoik dla dziecka, na zwykłą piżamę – już nie koszulę szpitalną i na nasze wygodne łóżko. A potem docieramy do domu, odkładamy delikatnie dziecko do łóżeczka, bo przecież w trakcie drogi zasnęło w foteliku, siadamy na kanapie i powolutku w naszej głowie zaczyna kiełkować paniczna myśl: „co teraz?”, a zaraz potem: „co mam zrobić jak się obudzi?”, „a jak zacznie płakać?”, „czy właściwie powinien tak długo spać?”, „może coś mu się stało?”, „aaaaaaaaaaaaa!”. Ale tak naprawdę powodu do paniki nie ma. Mamusie doskonale wiedzą co mają robić. Działamy oczywiście na początku czysto instynktownie, ale to się świetnie sprawdza.

Konfrontacja z rzeczywistością

Niemowlaki tylko śpią, jedzą i płaczą. Dokładnie tak samo jak świeżo upieczone mamy. Śpimy. Wtedy kiedy śpi nasz dzidziuś, przez co zaczynamy rozumieć, że dla niego nie ma różnicy pomiędzy nocą a dniem i po tygodniu nam też ta różnica zaczyna się zacierać. To dobry moment żeby wziąć się w garść i zacząć uczyć nasze dziecko, że jak jest jasno to snu jest mniej, a jak jest ciemno to idziemy „a-a”. Inaczej może się okazać, że totalnie wszystko nam się poprzestawiało i dzidzia pięknie śpi cały dzień i praktycznie prowadzi nocne życie. A przecież na to czas przyjdzie dopiero w liceum... Warto więc zaciemniać pokój dziecka podczas snu. Jeśli niemowlę zaczyna w dzień przesypiać długie godziny, może trzeba spróbować delikatnie je wybudzać, a pozwalać mu na nieograniczony sen podczas nocy. Zdecydowanie mitem jest to, że małego dziecka nie można budzić. Owszem, potrzebuje ono sporo snu, ale jeśli zauważymy problem ze snem w nocy, powinniśmy zareagować.

Jemy. Wszyscy zawsze powtarzają, że dzięki karmieniu piersią się chudnie. Dzieje się tak, bo w czasie karmienia wyzwalane są skurcze macicy, które pomagają jej wrócić do stanu i rozmiaru sprzed ciąży. Pomagają one także oczyścić nasze wnętrze z wszelkich pozostałości po dzidziusiu. Poza tym dziecko rzeczywiście „wysysa” z nas wszystko co dobre, także naszemu ciału już niewiele zostaje. Nikt jednak nie wspomina o tym, że karmieniu zazwyczaj towarzyszy wilczy apetyt. Chcemy jeść tak jak w czasie ciąży, albo nawet więcej. Jakoś trzeba przecież uzupełnić wszystkie składniki odżywcze. Kończy się tak, że to co dziecko z nas wyciąga, my potem w siebie wciągamy.

Płaczemy. Huśtawka emocjonalna związana z burzą hormonów zanim dopełzną one do stanu równowagi robi swoje. W jednym momencie jesteśmy najszczęśliwsze na ziemi, nasza dzidzia jest słodka i czujemy, że spełniają się wszystkie nasze marzenia, a za chwilę pojawiają się łzy, poczucie bezradności, frustracji i wielki zawód, że to wszystko chyba wygląda nie tak jak powinno. Baby blues, czyli smutek poporodowy dotyka większość z nas, dlatego warto o nim mówić. W takich momentach rozmowa bardzo pomaga. Po pierwsze nasz partner musi się tego spodziewać (czyli warto poczytać trochę jeszcze w czasie ciąży), po drugie inne doświadczone mamy na pewno będą w stanie nas wesprzeć i zrozumieć, po trzecie same musimy mieć świadomość swojego stanu i wiedzieć z czego on wynika. Wypłakać się, wytrzeć nos i działać dalej.

Co może nam uprościć życie?

W całym tym zamieszaniu, które towarzyszy pojawieniu się dziecka warto znaleźć sobie stałe punkty odniesienia, które pomogą nam się odnaleźć. Jeśli nie odpowiada nam prowadzenie rytmu dobowego, gdzie wszystko ma swój określony czas, możemy wyznaczyć sobie jakieś rutynowe czynności o określonych porach, np. spacer koło południa, poranna gimnastyka itp. Dzięki takim punktom odniesienia będziemy miały poczucie, że nie tracimy kontroli w tym chaosie.

Z części obowiązków możemy też całkiem zrezygnować i przekazać je tatusiowi. Spacer w weekendy, codzienne kąpiele, zabawa z dzidzią to czynności, które ojciec może wykonywać sam, a mama będzie miała czas na chwilę relaksu. Być może warto też rozważyć opcję jednego karmienia dziennie z butelki (już od pierwszych dni życia). To nieprawda, że dziecko odrzuci wtedy pierś. Niektóre smoczki do butelek są w tej chwili tak konstruowane, że przypominają pierś zarówno kształtem jak i sposobem wysysania z nich mleka. Możemy odciągać swój pokarm i oddawać go tacie na jedno karmienie. W dzień, w nocy, kwestia dogadania.

Pamiętajmy, że nie zostajemy z dzieckiem same. Rodzina, przyjaciele na pewno chętnie nam pomogą jeśli tylko będziemy czegoś potrzebować. A tatuś jest tak samo tatusiem jak my mamusiami, dlatego wykonuje razem z nami wszystkie obowiązki. Tak, przewijanie kupy zdecydowanie też do nich należy.

Anna Czechowicz-Tatała - nieidealna mama swojego synka Michała. Z wykształcenia kognitywistka i protetyk słuchu, hobbystycznie rozkręca bloga askmum.pl

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Nie toleruję laktacji

Karmienie piersią. Temat ten wzbudza tyle kontrowersji, tyle emocji, tyle chęci i niechęci...

czytaj więcej >>

Potęga miłości

Nie ma słów, które są w stanie opisać moc miłości jaką się czuje każdą komórką ciała do swojego dziecka.

czytaj więcej >>