Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Leczenie niepłodności – trudny początek

Agnieszka Mirecka

Bezowocne starania o dziecko zawsze rodzą w głowie wiele pytań. Może jestem niepłodna? A może to partner nie może mieć dzieci? Ile dajemy sobie czasu? Kiedy należy oddać się w ręce specjalistów?

W wielu rozmowach spotykałam się z myleniem dwóch pojęć: niepłodności i bezpłodności. Dla niewtajemniczonych oba pojęcia znaczą to samo – brak możliwości poczęcia dziecka. Różnica jest ogromna! Bezpłodność oznacza trwałą, nieodwracalną diagnozę – nie mogę mieć dzieci. Niepłodność oznacza problem, problem z zajściem w ciążę, problem z poczęciem dziecka. Problem który można wyleczyć. Problem który można pokonać.

Kiedy zrobić pierwszy krok?

Lekarze twierdzą jednogłośnie – dajcie sobie rok! Rok starań „na luzie”. Gdy po roku nie uda się zajść w ciąże należy szukać przyczyny niepowodzenia. Rok. Niby niewiele, ale to aż 12 nieudanych cykli. 12 testów z jedna kreską. Za dużo. Każda kobieta boi się pierwszego kontaktu z lekarzem specjalistą. Boi się jednego – diagnozy. Ja bałam się diagnozy, bałam się, że usłyszę „Nie możecie mieć dzieci…”. Z telefonem do kliniki zwlekałam 3 tygodnie. Przez te 3 tygodnie odbyliśmy z mężem setki rozmów na ten temat. Ja się bałam. Cholernie bałam się tego co przed nami. Dojrzałam do decyzji. Im dłużej zwlekałam, tym dłużej oddalało się spełnienie naszych marzeń. Klinikę leczenia niepłodności wybrałam już dawno. Pewnego dnia mąż wręczył mi do reki telefon, stanął nad głową i kazał zadzwonić... Umówiłam nas na pierwszą wizytę. To była najlepsza decyzja w naszym życiu. Wtedy, nie spodziewałam się, że za rok będę najszczęśliwszą na świecie mamą... trojaczków!

Pierwsza wizyta

Stres sięgał zenitu. Przekroczenie progu kliniki nie było czymś naturalnym. Wiedziałam, że w tym miejscu rozegra się wiele. To za tymi drzwiami miała wyjaśnić się nasza przyszłość. Już po kilku chwilach byłam pozytywnie zaskoczona. Życzliwość personelu, lekarzy była czymś naturalnym. Ile rozmów odbyliśmy z ludźmi takimi jak my. Nie było głupich spojrzeń, każdy był w tym miejscu w tym samym celu. Wszyscy tam chcieliśmy mieć dzieci. Sympatie, dobre myśli, trzymanie kciuków wyczuwało się wśród wszystkich. Pamiętam gdy pewnego razu wyszłam z gabinetu, trzymałam w reku pierwsze USG trojaczków. Płakałam jak dziecko. Ile łez wzruszenia zobaczyłam wtedy w oczach kobiet siedzących w poczekalni. Ile uśmiechów zagościło na ich twarzach na wieść o trojaczkach. Byłam szczęśliwa i życzyłam im tak samo dobrych wiadomości.

Sama wizyta była dla mnie sporym stresem. Jak już wspominałam, bałam się diagnozy. Kompetencje lekarza prowadzącego, jego podejście, wiara że się uda nastawiła nas optymistycznie. Dała nam wiarę, że się uda. Diagnozę (zespół policystycznych jajników, PCOS) zdiagnozował już po pierwszej wizycie. Wiedzieliśmy, w czym tkwi problem i zaczęliśmy leczenie.

Nie od razu Rzym zbudowano

Ważne jest nastawienie. Decydując się na specjalistyczne leczenie wiele kobiet oczekuje natychmiastowych efektów. Nie tędy droga. Natury nie oszukasz. Cykl ma tyle dni ile ma. Owulacja jest w konkretnym czasie. W leczeniu najważniejsza jest cierpliwość i wiara. Wiara, że będzie dobrze, że się uda. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. Resztą zajmą się specjaliści.

Ile to kosztuje?

Jakie są koszta leczenia niepłodności? O tym niedługo będzie osobny artykuł. Leczenie kosztuje. Z tym trzeba się liczyć już od początku. Nie raz z drżeniem ręki kierowałam kartę płatniczą w stronę terminala. 2-3 wizyty w miesiącu i sumę można było liczyć w tysiącach. Na początku na pewno zlecone zostaną badania. Podstawowe jak i te bardziej szczegółowe. Od czegoś trzeba zacząć. Skoro do tej pory nie udało się spłodzić dziecka, gdzieś leży problem. Bądźcie gotowi, oboje. Problem niepłodności nie leży jedynie po stronie kobiet. W 100% znanych mi przypadków na pierwszej wizycie w klinice zlecono partnerowi badanie nasienia. W zależności od kliniki i zleconych badań kwota jest różna. Nas pierwsze badania kosztowały ok 500 zł. Poprosiłam od razu o full pakiet. Nie chciałam tracić czasu na dalsze wnikania, badania.

Koszt wizyty także uzależniony jest od jej specyfiki. W naszym przypadku były to granice 100-400 złotych. W awaryjnych sytuacjach były wizyty bezpłatne. Przy monitoringu cyklu co druga wizyta płatna. Wiele, naprawdę wiele zależy od lekarza i indywidualnego leczenia. Nasze w pierwszych miesiącach kosztowało od 500-1500 złotych. Dużo.

Ale teraz już wiem, że było warto! :)


Agnieszka Mirecka – szczęśliwa mama trojaczków, która przezwyciężyła walkę z niepłodnością, autorka bloga ciazaicalareszta.pl

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Rola psychologa w leczeniu niepłodności

Jeśli sądzicie, że w obliczu problemów z płodnością pozostajecie sami, to na szczęście jesteście w błędzie.

czytaj więcej >>

Zrosty przyczyną niepłodności

Jesteś po cesarskim cięciu, miałaś usuwany wyrostek robaczkowy lub mięśniaki macicy i nie możesz zajść w ciążę, sprawdź co może być przyczyną?

czytaj więcej >>

7 specjalistów na niepłodność

W leczeniu niepłodności ważne jest kompleksowe podejście. Jacy specjaliści mogą pomóc w walce z niepłodnością i w jaki sposób?

czytaj więcej >>