Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Zapisz się do newslettera
 

Ostatnimi siłami powstrzymuję łzy

Agnieszka Adamek

15.04.2016r.

Kartka z pamiętnika
nr 10

Wiosna to cudowny czas. Wszystko budzi się do życia, słonko świeci i człowiek od razu ma więcej energii i lepszy humor. Łatwiej wtedy o nadzieję i siły do walki z niepłodnością. Czasami wiosną dzieją się cuda, których nawet nie jesteśmy świadomi. Trzy lata temu zapisując w maju kolejne kartki pamiętnika nie wiedziałam, że ten miesiąc będzie tym szczęśliwym, że los się wreszcie do nas uśmiechnie i w moim organizmie zamieszka mały człowiek.

ZAWIESZENIE / maj 2013

A po co mi poranne mdłości, rozstępy, bóle porodowe, nieprzespane noce? Po co mi to wszystko? Od 2,5 roku żyję jak na karuzeli. Emocjonalna huśtawka sukcesywnie mnie wykańcza. Za chwilę skończę 26 lat i najlepsze lata spędzę na walce z czymś, na co nie do końca mam wpływ. Na walce o coś, co widać nie jest mi dane. Poddaję się. Odpuszczam. Nie mam już sił. Koniec. Po co mi dziecko? Jestem młoda, tyle przede mną, będę czerpać z życia i świata ile się da, a czas, emocje i pieniądze zainwestuję w siebie, małżeństwo, budowę domu.

Tak sobie myślę, gdy jestem zła. Gdy nie widzę rezultatów naszych działań i starań. Gdy kolejny raz słyszę złe wieści. Gdy kolejny raz cofamy się o krok. Myślę tak, gdy znów wychodzę z gabinetu i czuję się przegrana. Potem spaceruję po Ikei, dotykam wymarzonych mebli, siadam przy pięknej toaletce, podziwiam nowe wzory zasłonek i oczyma wyobraźni już widzę to wszystko w naszym nowym domu. Przeliczam w głowie koszty leków, wizyt, badań, dojazdów i wiem, że za wszystkie dotąd wydane pieniądze na dziecko, którego nie ma, teraz pewnie mogłabym urządzić cały dom tak jak sobie wymarzyłam. Mam wtedy ochotę płakać, bić pięściami na oślep w ścianę ze złości i wykrzyczeć Bogu jak bardzo go nie cierpię za to co nam robi.

Czasami wolałabym usłyszeć: Jest pani bezpłodna. Nie ma o co walczyć, nie róbcie sobie nadziei. Pomyślcie o adopcji. Byłoby ciężko, ale w końcu przyzwyczaiłabym się do tej myśli, może nawet z nią pogodziła. Coś byśmy wtedy postanowili i żyli dalej. A tak, jestem w ciągłym zawieszeniu, w niewiedzy, w strachu i nadziei, z na przemian gasnącą i odradzającą się co miesiąc szansą.

Ale zaraz potem myślę.. doszłam tak daleko. Tyle przeszliśmy, tak wiele wycierpiałam i poświęciłam, że nie mogę się poddać. Bo jak odpuszczę to będzie znak, że mi nie zależy. A to nieprawda. Bo już nie cieszy mnie kolejna torebka i buty kupione na poprawę humoru. Bo po co mi dom, jeśli będziemy w nim sami. Bo wczoraj, gdy w Ikea w dziale dziecięcym wybieraliśmy upominek dla Gabrysia na jutrzejsze spotkanie, za gardło ścisnął mnie żal. Gdy przechodziliśmy obok małych łóżeczek, pościeli i krzesełek w sercu poczułam tępy ból. Ostatnimi siłami powstrzymywałam łzy, gdy trzymałam przy kasie pluszowego króliczka, bo choć bardzo chcę, nie mogę takiego kupić dla własnego dziecka.

ADOPCJA / maj 2013

Dziś o adopcji. Nigdy nie ukrywałam, że myślimy o adopcji, że ją rozważamy. Pragnienie stworzenia pełnej rodziny i posiadania dziecka jest dla nas silniejsze niż podobieństwo, geny i kod DNA. Jednak uważamy, że adopcja to kolejny krok, ponieważ najpierw chcemy walczyć o biologiczne dziecko. Czy to coś złego?

Ostatnio pewna kobieta zostawiał mi komentarz, w którym napisała, że ważniejszy jest dla mnie „brzuch”, bo jakbym chciała dziecko, to bym się nie katowała staraniami, badaniami i hormonami tylko odpuściła, i już adoptowała inne, bo przecież wszystkie dzieci świata są sobie równe (jakbym ja była jakąś rasistką!). Pisała, że sama od 1,5 roku nie zachodzi w ciąże, ale nie biega po lekarzach, bo widać „najwyraźniej tak ma być”, ale jednak na adopcje daje sobie czas, bo jej się nie spieszy…

Hmmmm, chciałam to skomentować.

Ja chcę być matką, chcę mieć dziecko, chcę stworzyć pełną rodzinę. Czy to dziecko urodzę sama, czy ktoś inny- wiem, że je pokocham. Nikt nie musi pisać mi referatu o równości wszystkich dzieci na świecie, bo ja nikogo nie dyskryminuje. To, że kobieta pragnie być w ciąży i mieć własne biologiczne dziecko, jest ewolucyjną i naturalną potrzebą, którą ja akurat czuje i to wcale nie znaczy i nie wyklucza tego, że mogę chcieć adoptować i pokochać niebiologiczne dziecko. Bo czy jedno wyklucza drugie?

Gdy nadejdzie odpowiedni moment, a wiem że będzie to niedługo, najprawdopodobniej jeszcze w tym roku pójdziemy do OA (Ośrodka Adpocyjnego). Ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie jutro. Dajemy sobie czas. Adopcja to nie zawody kto się szybciej zdecyduje, tylko poważna decyzja. My walczymy o biologiczne dziecko 2,5 roku. Inni zanim zdecydują się na adopcje walczą znacznie dłużej, a inni adoptują pomimo ze maja już własne dzieci. To indywidualna sprawa każdej pary i nie ma się co porównywać i ścigać. Chce wiedzieć, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, jeśli wykorzystamy dostępne możliwości na biologiczne dziecko, wtedy bez żadnych wątpliwości zdecydujemy się je adoptować.

Jednak na razie nasze małżeństwo nie ma nawet 3 lat stażu, a nasz dom jest w trakcie budowy. A ośrodki adopcyjne sprawdzają również te rzeczy. I najważniejsze: nasza decyzja musi być w pełni dojrzała i przemyślana, a my gotowi w stu procentach. Nie mam i nigdy nie miałam wątpliwości, że mogę nie pokochać dziecka adoptowanego. Kocham dzieci mojej siostry, przyjaciółek i moje przedszkolaki. Wiem, że cudownie byłoby móc nosić dziecko pod sercem, czuć jego ruchy, urodzić i karmić własnym mlekiem, jednak jeśli nie jest mi to dane, wiem, że będę potrafiła być najlepszą matką również do dziecka nie powiązanego ze mną więzami krwi i genów. Ale jeszcze nie dziś, bo ciągle mam nadzieję…


Agnieszka Adamek – przeszczęśliwa mama, autorka bloga www.makeonewish.pl - pamiętnika pomagającego pokonać jej niepłodność. Obecnie w drugiej ciąży. 
Inne kartki z pamiętnika Agnieszki Adamek, znajdziesz tutaj.

  • dr bocian
  • warsztaty
Zapisz się do newslettera
 

Najczęściej czytane:

Raport na temat płodności Polaków przeczytaj >>
9 faktów i mitów na temat ciąży przeczytaj >>
Choroby przy PCOS, które mogą rozwinąć się w przyszłości przeczytaj >>
Dlaczego mężczyźni boją się lekarzy? przeczytaj >>
Polacy pokochali Baby Shower przeczytaj >>

Polecamy:

  • Alginat
  • blog zapytaj
  • blog mow
  • ANDROFERTI
  • Hexanova
  • dla niej
Zobacz podobne artykuły:

Rola psychologa w leczeniu niepłodności

Jeśli sądzicie, że w obliczu problemów z płodnością pozostajecie sami, to na szczęście jesteście w błędzie.

czytaj więcej >>

Zrosty przyczyną niepłodności

Jesteś po cesarskim cięciu, miałaś usuwany wyrostek robaczkowy lub mięśniaki macicy i nie możesz zajść w ciążę, sprawdź co może być przyczyną?

czytaj więcej >>

7 specjalistów na niepłodność

W leczeniu niepłodności ważne jest kompleksowe podejście. Jacy specjaliści mogą pomóc w walce z niepłodnością i w jaki sposób?

czytaj więcej >>